Nude, etno, asymetria… Suknie ślubne, na które „choruję”

Poszukiwanie sukni ślubnej to dla kogoś takiego jak ja groteska przedzierania się przez morze tiulowych i koronkowych koszmarków, które różnią się głównie mniejszym lub większym stopniem absurdalności swojej ceny.

Co jakiś czas trafia się jednak sukienka, która sprawia, że zaczynam rozumieć ekstazę, w jaką wpada większość panien młodych, gdy mowa o sukniach.

UWAGA! Przyszły małżonku, Tobie wstęp wzbroniony (no i znów wychodzi ze mnie tradycjonalistka).

Czytaj dalej »