Po co w ogóle brać ślub?

Tak by się nam serce śmiało
do ogromnych, wielkich rzeczy,
a tu pospolitość skrzeczy,
a tu pospolitość tłoczy,
włazi w usta, uszy, oczy…

Wpis o tradycyjnych powodach, dla których ludzie się pobierają, o tym, dlaczego nigdy mnie nie przekonywały i co skłoniło mnie do zmiany zdania.

Jeśli na wieść o ślubie koleżanki łzy szczęścia samoczynnie tryskają ci z oczu, a przed oczami wirują falbanki, łabędzie i małe cukrowe różyczki, to ten wpis najprawdopodobniej do Ciebie nie przemówi.

Jeśli słysząc „małżeństwo” myślisz o społecznym przymusie monogamii i posiadania dzieci, o często nierównych relacjach między płciami w związku, o zrytualizowanej ceremonii odprawianej przez urzędnika lub, co gorsza, kapłana i o układzie, z którego może być trudno się wyplątać… to witaj w klubie.

Czytaj dalej »