Suknia ślubna za 350-1000 złotych? Tak!

POETA Panna młoda – ze snu, z nocy?

PANNA MŁODA sen to miałam,choć nie spałam…

Wesele, Stanisław Wyspiański

Niedroga suknia ślubna to nie marzenie…

Pary młode dobrze wiedzą, że wszystko co ma doczepione przymiotnik „ślubny” będzie o wiele droższe niż bez niego. Większość sukien z salonów i od projektantek wydaje mi się absurdalnie droga. Nic nie usprawiedliwia cen w zakresie 3, 4 czy 5 tysięcy – na ogół nie są nawet szyte z najszlachetniejszych materiałów. O ile nie szukamy typowej „bezy”, a czegoś lżejszego np. w stylu lat 50., etno lub hippie, lub po prostu gładkiej białej sukni nie będzie trudno znaleźć suknię w cenie nawet 500 złotych! W dodatku, zaletą takiej sukienki jest to, że można ją wykorzystać też po ślubie – jako balową, albo nawet zwykłą wyjściową (z mniej zobowiązującymi dodatkami). Taką sukienkę warto też wziąć pod uwagę jako „zapasową” na wypadek zabrudzenia sukni, do założenia po oczepinach lub na poprawiny.

Poniżej kilka propozycji…

Czytaj dalej »

Nude, etno, asymetria… Suknie ślubne, na które „choruję”

Poszukiwanie sukni ślubnej to dla kogoś takiego jak ja groteska przedzierania się przez morze tiulowych i koronkowych koszmarków, które różnią się głównie mniejszym lub większym stopniem absurdalności swojej ceny.

Co jakiś czas trafia się jednak sukienka, która sprawia, że zaczynam rozumieć ekstazę, w jaką wpada większość panien młodych, gdy mowa o sukniach.

UWAGA! Przyszły małżonku, Tobie wstęp wzbroniony (no i znów wychodzi ze mnie tradycjonalistka).

Czytaj dalej »