„Musisz schudnąć” i inne rzeczy, które powiedzą ci po zaręczynach

Jakiś czas temu napisałam o tym, Czego najbardziej nie lubię w ślubach i weselach.  Widzicie, taka ze mnie nietypowa ze mnie ślubna blogerka, że zamiast zachwycać się różami, koronkami i bucikami, wkurzam się na patriarchat, zgrzytam zębami na ‚przymusowe’ śluby kościelne i płaczę nad zabitymi prosiakami… Oczywiście, cieszę się na moje własne nadchodzące wesele, kiedy będziemy z najlepszym z narzeczonych celebrować naszą miłość w gronie osób, które lubimy, w atmosferze jaka nam odpowiada. Pomimo tego, że wkręciłam się w ‚ślubny światek’ – zaczęłam śledzić trendy weselne i planować najmniejsze szczegóły naszego ślubu – to wciąż zdarza i się (dość często) zdenerwować lub zestresować tym całym ślubnym przedsięwzięciem. Na ogół tak reaguję na rady i przestrogi osób, które dobrze nam rzeczą, ale mają całkiem inne podejście do ślubu niż my i niespecjalnie chcą uznać nasz punkt widzenia. Opisuję tutaj kilka takich kwestii i jak sobie z nimi radzę.

Myślę, że spotyka się z nimi niejedna panna młoda i pan młody… Radzę im, żeby podchodzić do nich na luzie i się nie przejmować. Jeśli macie siłę – możecie próbować uświadamiać rozmówcę, że istnieją rozmaite style życia, a nie tylko jeden.

Resztę osób zaś wyczulam, żeby poniższych tekstów unikać, albo serwować je delikatnie.Czytaj dalej »

Po co w ogóle brać ślub?

Tak by się nam serce śmiało
do ogromnych, wielkich rzeczy,
a tu pospolitość skrzeczy,
a tu pospolitość tłoczy,
włazi w usta, uszy, oczy…

Wpis o tradycyjnych powodach, dla których ludzie się pobierają, o tym, dlaczego nigdy mnie nie przekonywały i co skłoniło mnie do zmiany zdania.

Jeśli na wieść o ślubie koleżanki łzy szczęścia samoczynnie tryskają ci z oczu, a przed oczami wirują falbanki, łabędzie i małe cukrowe różyczki, to ten wpis najprawdopodobniej do Ciebie nie przemówi.

Jeśli słysząc „małżeństwo” myślisz o społecznym przymusie monogamii i posiadania dzieci, o często nierównych relacjach między płciami w związku, o zrytualizowanej ceremonii odprawianej przez urzędnika lub, co gorsza, kapłana i o układzie, z którego może być trudno się wyplątać… to witaj w klubie.

Czytaj dalej »

O tym blogu

Data założenia: czerwiec 2016

Cel: Sprawozdanie non-fiction z organizacji wesela w 2017 r.

Autorka: jedna(k) naukowczyni

Ponieważ zawodowo zajmuję się zbieraniem i kompilowaniem informacji, uznałam, że szkoda, żeby cały około-ślubny research skumulował się tylko w tym jednym dniu (pardon, Tym Jednym Dniu). Dzielę się tutaj informacjami uzyskanymi od obiektów weselnych i innych firm oraz własnymi obserwacjami. Cel przedsięwzięcia jest rozrywkowo-badawczy. Oby przydało się kolejnym zastępom narzeczonych!

Jak się żenić, to się żenić!

„Wesele”

Wszystkie opinie dotyczące stylizacji, dekoracji etc. są subiektywne i oparte na moim guście. Ale informacje związane z poprawnością językową są obiektywne i oparte na słowniku.

kontakt: ciociatusia@gazeta.pl