Jak wystosować zaproszenie dla cudzoziemca – uniknij moich błędów!

Zapraszając na wesele cudzoziemców nie zastanawiałam się nad tym, że moi goście (i ja sama) będą musieli przejść trudny i długi proces ubiegania się o wizę. W przypadku obywateli Unii Europejskiej oczywiście nie ma problemu, ale tak się złożyło, że jedna moja zaproszona jest obywatelką Kenii, a więc kraju, którego obywateli obowiązują do Polski wizy. Załatwienie zaproszenia dla cudzoziemca przez urząd wojewódzki nie było łatwe, ale udało się! Poniżej dzielę się moimi uwagami z tej kafkowskiej przygody. Przeczytajcie i uniknijcie moich błędów.

Po co zaproszenie dla cudzoziemca?

Żeby cudzoziemiec mógł starać się o wizę w celu odwiedzenia znajomych w Polsce, np. by wziąć udział w weselu, musi uzyskać wizę przez ambasadę Polski w swoim kraju. Zostanie tam poproszony o zaproszenie wystosowanie przez urząd wojewódzki w Polsce – to musi być załatwione przez obywatela Polski, lub osobę stale rezydującą w kraju (więcej danych tutaj: https://mazowieckie.pl/pl/dla-klienta/cudzoziemcy/zaproszenia). W teorii o spotkanie w ambasadzie cudzoziemiec powinien starać się dopiero po uzyskaniu zaproszenia, ale w praktyce, ponieważ obie sprawy trwają, warto umówić się z pewnym wyprzedzeniem.

Rada 1: zacznij starać się o zaproszenie jak najszybciej.

Mnie udało się uzyskać zaproszenie w rekordowym czasie ok 2 tygodni, ale kosztowało to dużo stresu i zachodu, a także wiele wiele godzin spędzonych w urzędzie na Marszałkowskiej (opisuję tu starania w Warszawie). Idealnie byłoby zacząć starać się ok 1,5 miesiąca przed deadlinem (urząd ma 30 dni na rozpatrzenie podania, mogą być błędy, co więcej trzeba jeszcze przesłać oryginał zaproszenia do kraju cudzoziemca), a jeśli przyjeżdżamy spoza Warszawy lepiej zacząć 3 miesiące wcześniej – poniżej tłumaczę dlaczego. Oczywiście jest to średnio realistyczne – nie zawsze wiemy o konieczności zaproszenia na tyle wcześniej.

Rada 2: cierpliwie kompletuj dokumenty

Moja aplikacja składała się z:

  • wypełnionego formularza pobranego ze strony
  • osobno napisanego zaproszenia z pełniejszym uzasadnieniem  (kopię w 2 językach wysłałam do koleżanki, do wykorzystania w jej aplikacji w ambasadzie) – może jest to zbędne
  • dokument potwierdzający posiadanie na koncie wystarczających środków by gościć cudzoziemca (uwaga! pułapka – czytaj niżej)
  • potwierdzenie wniesienia opłaty urzędowej 27 zł (uwaga! pułapka – czytaj niżej)
  • potwierdzenie rezerwacji hotelowej dla gościa (uwaga! pułapka – czytaj niżej)
  • wydruk podania o szybkie rozpatrzenie sprawy (spieszyło się nam przed weselem)
  • ksero mojego dowodu osobistego

Przygoda na Marszałkowskiej, czyli dzieje mojego  zaproszenia

dav

Z wymienionymi powyżej dokumentami stawiłam się w Urzędzie Wojewódzkim na Marszałkowskiej. Urząd ten sprawia dziwne wrażenie – z jednej strony jest zmodernizowany, pełen maszynek wydających numerki, rozmaitych ekranów LCD, są nawet poidełka (choć kiedy byłam za pierwszy razem, skończyła się woda, pewnie ze względu na upał). Z drugiej strony jednak, urząd, pomimo deklaracji wyświetlanych na ekranach nie jest zbyt przyjazny. Owszem, nikt nie jest niegrzeczny i zdaje się, że obsługa mówi po angielsku, ale nikt nie zdaje się podchodzić do klientów z troską, serdecznością czy uwagą. Może za dużo wymagam…

Pobrałam numerek do biura podawczego, czekając (ok 45 min.) rozmawiałam z kucharzem z  Indii, któremu pomogłam nieco zrozumieć dokumenty, które składał. Może przydałaby się na miejscu osoba, która pomaga cudzoziemcom w takich drobnych sprawach związanych z tłumaczeniem i zrozumieniem gąszczu urzędowych przypisów. Mnie też by się to z resztą przydało. Pani z biura podawczego nie była skłonna do udzielania informacji dotyczących ewentualnych braków w aplikacji – „ja tylko przyjmuję dokumenty”.

dav

IMG_20170721_135630.jpgPułapka 1. Po złożeniu aplikacji zorientowałam się, że nie wniosłam urzędowej opłaty! Udałam się więc do kasy (która oczywiście była zamknięta – prawo Murphiego). Po otwarciu wniosłam opłatę, wraz z… opłatą za przyjęcie opłaty. W sumie 30 zł bez groszy. Tutaj wykonałam też ksero dowodu osobistego, o którym zapomniałam wcześniej. Dokumenty doniosłam do biura podawczego, gdzie na szczęście zostały przyjęte i dołączone do aplikacji.

Pułapka 2. Kiedy po jakimś czasie zaczęłam zastanawiać się co z moim podaniem, w dobrej wierze chwyciłam za telefon. Przez parę dni dzwoniłam na 3 znalezione w internecie numery urzędu – zawsze było zajęte. Wreszcie udałam się do urzędu osobiście. Wcześniej odkryłam, że przez stronę urzędu można umówić się na odebranie zaproszenia na konkretną godzinę. Co więcej, można umówić się na składanie wniosku! O ja głupia! Zamiast chodzić do biura podawczego i wydzwaniać mogłam załatwić wszystko za jednym zamachem. Ale to była tylko…

Pułapka 3. Kiedy przyszłam do odpowiedniego pokoju (nr. 9) o odpowiedniej godzinie by odebrać (jak miałam nadzieję) dokument, okazało się, że pracownice nic nie wiedzą o możliwości zapisywania się na odbiór zaproszenia. Powinnam pobrać dokument i stanąć w kolejce. Jednocześnie dowiedziałam się, że można rzeczywiście zapisywać się na składanie wniosku, wówczas cała procedura załatwiana jest w 1 dzień, ale zapisy są… 3 miesiące do przodu. Ta ścieżka ma sens jeśli przyjeżdżamy załatwić zaproszenie zza miasta. Jeśli możemy przyjść do biura kilka razy (by złożyć dokumenty, odebrać zaproszenie, ale być może też uzupełniać podanie) paradoksalnie krótsza jest… dłuższa procedura (ta przez biuro podawcze).

Tymczasem stanęłam w kolejce by dowiedzieć się, że zaproszenie nie jest gotowe, co więcej – w aplikacji są błędy. Gdybym nie przyszła spytać w biurze, dowiedziałabym się o nich poprzez list, który już czekał przygotowany. Ale wtedy byłoby już za późno… Opisuję błędy i pułapki związane z moją aplikacją w kolejnych punktach.

dav

Pułapka 4.

W pierwszej aplikacji w ramach dokumentów potwierdzających posiadanie wystarczających środków na zaproszenie cudzoziemca (to przykry i upokarzający obowiązek, który w dodatku dyskryminuje osoby mniej zasobne) zamieściłam wydruk (zrzut ekranu) z konta bankowego (a nawet dwóch). Dodałam też opis, dokładnie wyszczególniający posiadane przeze mnie środku. To wszystko na nic. Trzeba pokazać dokument wygenerowany elektronicznie, bądź dokument z banku z pieczątką. Pospiesznie udałam się z komputerem do kawiarni z internetem (warto na wszelki wypadek mieć ze sobą jakieś urządzenie elektroniczne, internet jest w Cafe Nero na pl. Unii Lubelskiej, 5 min od urzędu) i wydrukowałam ostatni wygenerowany elektronicznie wydruk z konta. Na całe szczęście miałam w owym czasie dość środków (2500 zł na bilet + chyba 200 zł na dzień pobytu cudzoziemca) – to było przed przelewami za weselne wydatki…

Pułapka 5.

Kolejnym felerem mojej aplikacji był brak rezerwacji dla gościa. Tymczasem należy albo zapewnić mieszkanie we własnym lokum (wówczas należy dołączyć dowód własności) lub zapewnić nocleg w hotelu. Ja co prawda miałam rezerwację dla moich gości, ale była to zbiorowa rezerwacja dla wszystkich gości hotelowych. Wymagania urzędu co do tego dokumentu są zaś takie.

  • dokument w języku polskim
  • zawiera nazwę i adres hotelu oraz daty pobytu
  • zawiera nazwisko gościa
  • zawiera nazwisko Polaka (osoby zapraszającej) – to na nim spoczywa obowiązek zapewnienia lokum

To ostatnie wymaganie jest najtrudniejsze do spełnienia. Na ogół przecież potwierdzenie zawiera nazwisko osoby, która się w hotelu zatrzyma, nie tego, kto wykonał rezerwację lub ją opłacił. Udało mi się spełnić powyższe warunki w następujący sposób: przez booking.com wykonałam rezerwację dla mojego gościa w najtańszym hostelu w Warszawie, z możliwością odwołania. Zrobiłam zrzut ekranu (w kilku częściach – urząd musi mieć wszystkie strony, łącznie z reklamami etc), z moim nazwiskiem jako właścicielką konta i wszystkimi pozostałymi danymi. Wymagało to kolejnej wyprawy do cafe nero a potem do punktu xero (najbliższy to Orfi na ul Polnej 5 min od urzędu)… ale wreszcie… udało się!IMG_20170721_115650.jpg

Urzędniczka wykonała jeszcze telefon potwierdzający rezerwację hotelową i po kolejnym oczekiwaniu na korytarzu (w międzyczasie zawiesił się system komputerowy, więc wszyscy oczekiwali nieco podminowani)… dostałam upragnione zaproszenie!

Udałam się z nim do firmy kurierskiej DHL (siedziba w xero na metrze centru) i wysłałam kurierem do Kenii… za jedyne 210 zł. W sumie koszt tego zaproszenia to 210 (kurier) + 30 zł (aplikacja) + 170 (rezerwacja w hotelu) = 410 zł. Niemało!

Mam nadzieję, że powyższe sprawozdanie przyda się kolejnym osobom starającym się o zaproszenie dla cudzoziemca. Życzę powodzenia!!! (I dużo cierpliwości!)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s