Jak zapisać się do ślubu cywilnego?

Przyznam nieśmiało, że kiedy sama szukałam odpowiedzi na powyższe pytanie, zajrzałam najpierw… do internetu. Trafiłam na wiele wątków ze sprzecznymi informacjami o tym jak wcześnie należy się zapisywać, jakie mieć ze sobą dokumenty…. Żeby rozwiać wątpliwości, najlepiej po prostu zadzwonić do urzędu! Opisuję tutaj jak wyglądał nasz zapis do ślubu, co nas zaskoczyło, o czym musieliśmy pamiętać, a także czego nauczyliśmy się w praktyce. Pewnie w ogólnym zarysie zapis do śluby wygląda wszędzie podobnie, jeśli jednak Wy macie wątpliwości, koniecznie zadzwońcie do urzędu! Mnie urzędnicy udzielili szybko i uprzejmie informacji, której potrzebowałam. A oto jak wyglądały nasze ślubne kroki…Krok 1. Timing is everything – wybór daty

Pewnym wyzwaniem w kwestii organizowania ślubu cywilnego z weselem jest fakt, że salę zwykle trzeba rezerwować sporo przed terminem ślubu (w naszym wypadku równo rok, ale wiele osób rezerwuje dużo wcześniej np. 2 lata!) . W urzędzie natomiast zapisy przyjmują zwykle OD 6 miesięcy przed terminem. Wiele osób dziwiło się nam, że mamy już zarezerwowany termin sali, a wciąż nie wiemy, czy uda się ustawić na ten dzień ślub cywilny. Radzono nam, żebyśmy zapisali się jak najwcześniej… ale wcześniej niż 6 miesięcy po prostu nie można! To dotyczy ‚naszego’ USC w Warszawie na Andersa – słyszałam, że inne urzędy przyjmują nieco wcześniej lub później…

Tak więc, żeby ‚zaklepać’ ślub w wybranym terminie (sobota w sierpniu i to jeszcze przed długim weekendem – termin bardzo popularny), w wybranym miejscu (Pałac Ślubów!), w wybranej sali (Duża Sala) i jeszcze o określonej porze (nastawialiśmy się na 17) postanowiliśmy udać się do urzędu dokładnie 6 miesięcy przed terminem ślubu, kiedy tylko zostaną otwarte zapisy, skoro świt, by być pierwszymi w kolejce…

Niestety trochę zaspaliśmy…

Krok 2. Przy okienku

USC otwierają o 8, my pojawiliśmy się tam ok 8.40. Pobraliśmy z maszyny numerek do okienka, w którym dokonuje się zapisów do ślubu. Ze sobą mieliśmy tylko dowody osobiste – wcześniej upewniłam się przez telefon, że niepotrzebne są akty urodzenia. Przed nami czekało kilka par, trzymaliśmy kciuki, żeby nie zabrali naszego terminu!

dav

Kiedy podeszliśmy do okienka, miła pani urzędniczka podzieliła się z nami zdziwieniem, że tego dnia tak mało osób zapisuje się do ślubu – ponieważ ‚otwierał się’ atrakcyjny termin, spodziewano się prawdziwego najazdu młodych par, a tymczasem było dość spokojnie. Jeśli chodzi o nasz termin… był już zajęty! Jako jedyna z całego dnia w tej sali, właśnie godzina 17.15 była już zaklepana przez inną parę. Zaproponowano nam godzinę 16.15 lub 18.15 (śluby odbywają się w każdej z dwóch sal Pałacu Ślubów co godzinę). Ponieważ ogólnie lepiej funkcjonujemy wieczorem, wybraliśmy 18.15.

Musieliśmy wypełnić dokumenty ze standardowymi pytaniami: imiona i nazwiska rodziców, ich wykształcenie (nie rozumiem do czego potrzebna jest ta informacja), czy mamy wspólne dzieci, adresy zameldowania… Zaskoczyła nas karteczka, na której już teraz mieliśmy określić jakie nazwiska będziemy nosić po ślubie, oraz jakie mają mieć nasze dzieci. Po chwili deliberacji postanowiliśmy, że wpiszemy, że każdy zostaje przy swoim nazwisku (nie wszyscy wiedzą, że mężczyzna też może zmienić nazwisko, lub oboje partnerów może mieć podwójne – takie rozwiązanie zastosowali nasi znajomi). Dzieci zaś nosiłyby nazwisko męża. On trochę się martwi, że z tego powodu będzie musiał chodzić na wywiadówki (mnie łatwiej będzie się odciąć od potomstwa, hihi). Nad kwestią nazwiska jeszcze możemy się zastanowić, gdyż oficjalne potwierdzenie następuje przy samym ślubie. Ciekawa jestem jakie rozwiązania preferują inne pary i dlaczego? Dla mnie ważna była kwestia publikacji, które podpisałam moim panieńskim nazwiskiem.

Dostaliśmy jeszcze karteczkę z informacją o przepustkach na Krakowskie Przedmieście dla aut, a także o konieczności dostarczenia tydzień przed ślubem nazwisk świadków. I gotowe!

Ale…

Krok 3 Zmiana godziny!

Po zapisie poszliśmy do kawiarni trochę się rozbudzić po porannej pobudce… Wkrótce dołączyła do nas moja mama, z którą miałam załatwić sprawy na mieście. Spytała nas o powodzenie misji… i skrytykowała wybraną przez  nas godzinę. Godzina 18.15 wydała jej się bardzo późna – cały dzień czekania na ślub dla nas i dla gości… W końcu przekonała mnie argumentem, że im wcześniej zaczniemy, tym dłużej będzie trwała impreza – tym więcej będziemy mieć czasu z gośćmi, więcej okazji do zdjęć i do podania wszystkich 5 ciepłych dań z menu.

dav
USC na Andersa

I tak to, po paru godzinach, pojechałam znowu do urzędu (tym razem bez narzeczonego) i pobrałam kolejny numerek… Tym razem bez żadnej kolejki podeszłam do okienka i poprosiłam o zmianę godziny. Na szczęście 16.15 wciąż była wolna – reszta listy też wyglądała dość pusto. Podpisałam, zmieniłam. Czy na lepsze? To się okaże…

A Wy o której braliście ślub? I czy udało Wam się zapisać na wybraną godzinę? Dajcie znać 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s